close
SCRIPTOO
AppINFOR PLINSTALL

Pracownicy spędzają na L4 tyle samo albo mniej czasu niż przed pandemią

Pandemia nie wpłynęła w znaczący sposób na liczbę dni chorobowych u pracowników. Co piąty zatrudniony wziął ich mniej, a u 43 proc. liczba zwolnień lekarskich w czasie pandemii nie zmieniła się w porównaniu do wcześniejszych lat – wynika z badania zleconego przez Personnel Service. Potwierdzają to dane ZUS. W pierwszym kwartale br. lekarze wystawili 5,2 mln zwolnień. To o 17 proc. mniej niż rok temu. Dobre zdrowie pracowników nie jest jednak skutkiem działań firm. Aż 94 proc. zatrudnionych twierdzi, że dbanie o ich kondycję powinno być obowiązkiem pracodawcy, ale ponad połowa nie zauważyła, by od wybuchu pandemii coś w tej kwestii się zmieniło. 

Troska o zdrowie pracowników, i to nie tylko w czasie pandemii, ma realne przełożenie na wyniki finansowe przedsiębiorstwa. Lepsze samopoczucie zatrudnionych to mniej zwolnień lekarskich, a także brak utrudnień spowodowanych przez nieobsadzone z powodu nieobecności stanowiska. Na szczęście liczba zwolnień lekarskich, pomimo trwającej pandemii, spada. Z danych ZUS wynika, że w pierwszym kwartale br. lekarze wystawili 5,2 mln zwolnień, czyli o 17 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. 

Na L4 z powodu COVID-19 i zaburzeń psychicznych

Z trendów wartych odnotowania w zestawieniu ZUS wybija się wzrost zwolnień ze względu na COVID-19 oraz w związku z dolegliwościami natury psychicznej. O ile w pierwszym kwartale 2020 roku, czyli na początku pandemii, zwolnienia lekarskie z powodu COVID-19 wystawiono tylko 303 osobom na okres łącznie 4259 dni, to rok później nieobecnych w pracy z tego powodu było 207 tys. Polaków łącznie przez 1,6 mln dni. Zwolnienia z powodu reakcji na ciężki stres i zaburzeń adaptacyjnych wystawiono dla 120 tys. osób na aż 2,3 mln dni. Złe samopoczucie i zmęczenie dolegało 72 tys. osób, co odpowiada 424 tys. dniom. Epizod depresyjny jako powód L4 miało wpisane 65 tys. osób (1,3 mln dni), a inne zaburzenia lękowe to 59 tys. zwolnień, czyli 1,2 mln dni. Łączna liczba wystawionych z powyższych powodów zwolnień wzrosła w ciągu roku o ponad 35 proc. (z 234 tys. do 317 tys.), a liczba dni spowodowanych nimi nieobecności w pracy o 12,5 proc. (z 4,19 mln do 5,23 mln).

- Tak duży wzrost zwolnień chorobowych ze względu na problemy psychiczne powinien być wskazówką dla pracodawców. Do tej pory firmy rzadko zajmowały się zdrowiem psychicznym zatrudnionych. Oferowano przede wszystkim prywatną opiekę medyczną, ale głównie bez psychologa, karty na siłownię i zdrowe przekąski w pracy. To oczywiście istotne elementy, ale aż 94 proc. pracowników mówi wprost, że zależy im na opiece pracodawców w zakresie ich zdrowia. Oprócz prywatnej opieki medycznej, na drugim miejscu najbardziej chcą pomocy psychologicznej. To skutek pandemii, która pogłębiła nasze lęki, wypchnęła nas na pracę zdalną i nie dała czasu na przygotowanie się do nowej sytuacji – mówi Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service S.A.

W pandemii troska o zdrowie pracowników nie wzrosła

27 proc. pracowników w badaniu Personnel Service jest zdania, że od czasu wybuchu pandemii pracodawca mocniej zwraca uwagę na ich stan zdrowia. Przeciwnego zdania jest ponad połowa zatrudnionych, którzy nie widzą żadnej zmiany. Zwiększoną troskę pracodawców najmocniej zauważyli najmłodsi pracownicy w wieku 18-24 lata (34 proc.). Natomiast przeciwne odczucia mają osoby w wieku 25-34 lata (53 proc.) i powyżej 55 roku życia (52 proc.).

Brak zwiększonego zainteresowania zdrowiem pracowników ze strony pracodawców może wynikać z tego, że wbrew pozorom liczba dni zwolnienia chorobowego w czasie pandemii nie zmieniła się. U 43 proc. pracowników liczba dni na L4 była taka sama w pandemii jak przed jej wybuchem, a co piąty pracownik przyznał, że chorował rzadziej. Najczęściej tę odpowiedź wskazywały osoby starsze, powyżej 55 roku życia (27 proc.). Więcej zwolnień wzięło zaledwie 12 proc. zatrudnionych, z czego co czwarty z nich zatrudniony był na umowę o pracę na niepełny etat. Częściej chorowały osoby młode, w wieku 25-34 (16 proc.). 

- Co ciekawe, z naszego badania wynika, że im większa firma, tym mniej zwolnień lekarskich. Mniej dni chorobowego brali pracownicy największych firm – 23 proc. w porównaniu do 19 proc. zatrudnionych w najmniejszych przedsiębiorstwach. Ta zależność często jest wynikiem lepszej struktury organizacyjnej największych zakładów. To w tych firmach szybko uregulowano kwestię pracy zdalnej, zachęcano do szczepień, a benefity zdrowotne są często mocniej rozbudowane, niż w małych firmach – podsumowuje Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service S.A.

News