close
SCRIPTOO
AppINFOR PLINSTALL

Jak poradzić sobie po utracie pracy na wysokim stanowisku?

Menedżerowie zarządzający, dyrektorzy, szefowie firm przez lata, a bywa że i przez dekady żyją w przeświadczeniu, iż ewentualne poszukiwanie pracy nigdy nie będzie stanowiło dla nich problemu. Częste telefony od headhunterów utwierdzają ich w przekonaniu, że umiejętności, wiedza i doświadczenie, które posiadają, są niezwykle pożądane na rynku. Niestety, gdy okazuje się, że właśnie stracili pracę, ich przekonanie szybko ulega bolesnej weryfikacji.

Kiedy dyrektor lub menedżer wysokiego szczebla nagle traci pracę, do swojej przyszłości zawodowej zazwyczaj podchodzi z optymizmem. Bardzo często stwierdza, że moment odejścia od dotychczasowego pracodawcy to właściwy czas na zresetowanie się – stąd zwykle decyzja o rozpoczęciu długiego urlopu, przeprowadzeniu dużego remontu, czy też o powrocie do dawno zaniedbanych pasji. A ponieważ utrata pracy może się pokrywać z czasem, kiedy menedżera dopada kryzys wieku średniego, sprawa zaczyna się nieco komplikować. Jeśli w efekcie zwolnienia otrzymał on pokaźną odprawę, początkowo może nie patrzeć na swoją sytuację przez pryzmat utraconego źródła dochodów. Pieniądze od dawna nie stanowiły dla niego problemu, a skoro teraz pojawiła się jeszcze dodatkowa gotówka z odprawy, nie ma powodu do niepokoju. Jest przekonany, że już wkrótce na horyzoncie pojawi się nowa praca – na pewno jeszcze lepiej płatna od poprzedniej. Czy aby na pewno?

Świat do góry nogami

Przez całe lata pokolenia młodych ludzi słyszą, że muszą ciężko pracować i zrobić wszystko, żeby dostać się do dobrej szkoły. Następnie zdać na dobre studia, a na ostatnim roku znaleźć praktyki, żeby lepiej wystartować zawodowo. Potem kolejne szczeble kariery, coraz większe przychody, dom na kredyt, samochód, motocykl, luksusowe wakacje, dobre ubrania – przecież na eksponowanym stanowisku trzeba dobrze wyglądać. Większość menedżerów bardzo ciężko pracuje na swoją pozycję, ale ma też poczucie sprawstwa w otaczającym go świecie. Kiedy dochodzi do szczytu swoich możliwości i pełni potencjału jest gotowy odcinać kupony, zwolnić nieco tempo, zacząć cieszyć się życiem. Zwykle ma też za sobą lata nieustających sukcesów i przekonanie, że cały świat czeka na niego z otwartymi ramionami. Utrata pracy właśnie w tym momencie okazuje się być bolesnym doświadczeniem. Utrzymanie dotychczasowego poziomu życia staje się dodatkową presją, choć z perspektywy menedżera może się wydawać, że to tylko chwilowe zawirowanie. 

Upadek z wysokości bywa bolesny

Jak już wspomniałem, w chwili utraty zatrudnienia, finanse nie wydają się problemem dla top menedżera. Osoba, która przez lata zajmowała eksponowane stanowisko, żyła w ciągłym stresie i pośpiechu, teraz ma wreszcie czas, aby zwolnić, zadbać o zdrowie, zastanowić się nad sensem życia, odpocząć. Umacnia się w poczuciu, że nie musi już niczego udowadniać, że chce robić rzeczy, które dają ludziom wartość, a nie tylko przynoszą pieniądze. Niestety, rzeczywistość, która nadchodzi, w wielu przypadkach nie okazuje się zbyt różowa. Lądowanie jest szybkie i bolesne. Pieniądze z odprawy kończą się szybciej, niż można było sądzić, a szukanie pracy na wysokim szczeblu menedżerskim może zająć 18 miesięcy lub nawet dłużej. Po fazie, w której były dyrektor czuje się uwolniony od presji dotychczasowych zadań, nadchodzi faza zagubienia. Były szef zaczyna zdawać sobie sprawę, że telefon dzwoni niezwykle rzadko, a oferty pracy, które miały pojawić się same, wcale nie nadchodzą. Przez wiele lat otoczenie zachwycało się jego pomysłami, ludzie utwierdzali go w przekonaniu, jak bardzo jest potrzebny, skąd więc nagle ta cisza? Gdy sytuacja trwa dłużej, może skutkować apatią, a nawet depresją. Kilka miesięcy po odejściu z pracy i pozostawaniu bez pracy, menedżer czuje się oszukany. Ci, na których liczył, żadnej pomocy mu nie udzielili. Headhunterzy, którzy jeszcze nie tak dawno dzwonili i prosili o spotkanie, teraz nie mają dla niego żadnej propozycji, a gdy dojdzie już do jakiegoś spotkania, nie są w stanie udzielić mu satysfakcjonującej informacji zwrotnej, dlaczego jego kandydatura nie cieszy się powodzeniem. Ponieważ przez lata definiował siebie poprzez rolę zawodową („jestem prezesem”, „jestem szefem sprzedaży”), po kilku miesiącach od utraty atrybutów władzy, czuje się nikim. Gdy jego ego poddawane jest ciężkiej próbie, staje się rozczarowany i rozgoryczony. Zupełnie nie czuje się na siłach, by znów o coś walczyć, starać się, coś udowadniać – gdyby nie coraz bardziej paląca potrzeba zdobycia środków do życia, byłby gotowy zupełnie się wycofać. Tymczasem poszukiwanie pracy to – bez względu na pozycję – proces sprzedażowy. Trzeba znaleźć siłę i sposób, by sprzedać siebie najlepiej, jak można. Dotychczas sytuacja wyglądała inaczej bo to inni zabiegali o spotkanie z top menedżerem. Sytuacja, w której to on musi prosić innych o spotkanie, stanowi barierę trudną do pokonania, ponieważ wydaje się przejawem słabości. A menedżerowi bardzo trudno jest prosić kogoś o pomoc. W końcu sytuacja zmusza go jednak do zrezygnowania z dumy i dostosowania się do rynku pracy. Nie znajdując oferty na wyższych szczeblach zarzadzania, niedawny menedżer zaczyna zgłaszać się na coraz niższe stanowiska, obniża też swoje oczekiwania finansowe. Sprawia wrażenie zrozpaczonego i zdesperowanego, a to również utrudnia mu znalezienie zatrudnienia. Zwykle nie pomaga mu również wiek. Choć nie czuje się stary i we własnym przekonaniu jest w świetnej formie, u szczytu swoich możliwości, to jednak rynek bardziej sprzyja ludziom młodszym. Standardem jest poszukiwanie pracowników, którzy będą pasowali do młodego zespołu. Starszymi, doświadczonymi, trudniej kierować, trudniej przekonać ich do niektórych decyzji. 

Więcej znajdziesz w artykule