close
SCRIPTOO
AppINFOR PLINSTALL

Czy w Polsce zabraknie specjalistów IT?

Transformacja cyfrowa trwa, niestety optymistyczne prognozy dotyczące digitalizacji Polski są aktualnie redefiniowane – pozyskanie wyspecjalizowanego pracownika staje się coraz trudniejsze, brakuje m.in. wysoko wykwalifikowanych pracowników IT, a zapowiedziany kształt Polskiego Ładu jest dodatkowym zagrożeniem – może przyspieszyć tempo wyprowadzki znad Wisły zarówno szybko rozwijających się firm technologicznych, jak i samych programistów. I tu pojawia się pytanie: czy w Polsce zabraknie specjalistów IT?

Prognozy z początków pandemii? Rynek pracownika w IT zmieni się w rynek pracodawcy. W drugim i trzecim kwartale ubiegłego roku firmy technologiczne, dostarczające swoje produkty i usługi dla branż, takich jak choćby travel and hospitality, obniżały pensje i zwalniały pracowników. Zwalniano także rekruterów, ponieważ pracodawcy zakładali, że jeśli tak dużo talentów dostępnych jest na rynku, kandydaci będą zgłaszać się do firm sami i przedpanedmiczne trendy się odwrócą.

Tymczasem już Q1 2021 pokazał, że sytuacja jest dokładnie odwrotna – na rynku nigdy nie było tak dużo ofert dla rekruterów i programistów. Trend nie dotyczy tylko juniorów – tych jest obecnie nadal najwięcej na rynku, a ofert pracy dla nich w sektorze IT jest najmniej. Widać to zwłaszcza po liczbie aplikacji – dostajemy ich nawet do 200 tygodniowo na jedną otwartą rolę juniorską. Jest to w dużej mierze związane ze strategią, jaką przyjęły firmy, które postanowiły zatrzymać osoby z dużym doświadczeniem, mogące samodzielnie poprowadzić projekty i utrzymać istotne systemy, a rezygnować z osób mniej doświadczonych – mówi Róża Szafranek, CEO HR Hints, czyli firmy współpracującej ze startupami i spółkami z branży technologicznej, która uczy founderów i managerów, jak budować zespoły i prowadzić organizacje.

Walka o specjalistę

Obecnie polskie firmy nie konkurują tylko ze sobą nawzajem, ale także z firmami z USA i Europy Zachodniej. Te są w stanie zapłacić starszemu programiście nawet 30 tys. PLN miesięcznie, a czasem nawet więcej. Jeśli tendencja niezatrudniania w miejscu prowadzenia biznesu, a przechodzenia firm z zachodu na remote–first model utrzyma się, to większość polskich firm po prostu nie będzie w stanie zatrudnić dobrych specjalistów i budować konkurencyjnych produktów.

Aktualnie wiele firm zatrudnia dodatkowych rekruterów, outsourcuje lub rozbudowuje zespoły rekrutacyjne – zapominając o tym, że wszyscy oni pracują na tym samym rynku i kontaktują się z tą samą grupą kandydatów, których pula jest po prostu ograniczona. Ogromną wagę w ostatecznym wyborze firmy ma tutaj jej pozycja, brand i doświadczenie osób technicznych, kultura pracy organizacji oraz tworzone rozwiązania. Coraz mniej osób w branży IT będzie chciało – w dobie tak ogromnej konkurencji – pracować dla „młodej, dynamicznej firmy”. Dziś to o wiele za mało, by pokazać i udowodnić kandydatowi, co ciekawego rzeczywiście może z nami budować – mówi Szafranek, dodając, że dodatkowym utrudnieniem są koszty pracy: te są w Polsce bardzo wysokie, dlatego większość firm, np. startupy działające w oparciu o nowe technologie i rozwijające prawdziwie innowacyjne produkty, i tym samym mogące konkurować z tymi z USA lub Europy Zachodniej, współpracują z ekspertami w obszarze IT w oparciu o umowy B2B.

W Polsce zabraknie specjalistów IT

Z bolesnym brakiem specjalistów inne kraje spotkały się już wcześniej. Tego samego doświadczyły dwie dekady temu Stany Zjednoczone i kraje zachodnie, dlatego z początkiem 2000 r. wiele firm postanowiło przenieść swoje oddziały IT do Polski. Niedobory specjalistów IT (liczone na podstawie otwartych stanowisk względem dostępnym specjalistów, którzy potencjalnie mogliby je wypełnić) wg różnych źródeł na rynku polskim wynoszą 15–20 proc. W US natomiast 30% i więcej. Pandemia jeszcze wyraźniej zaostrzyła konkurencję i wzmocniła „niezależność terytorialną” – firmy pracujące zdalnie mogą teraz zatrudniać pracowników z dowolnego zakątka świata, płacąc w oparciu o swoje standardowe stawki – nie jest więc tajemnicą, że polski pracodawca nie jest w najlepszej sytuacji i nie zawsze może konkurować finansowo, np. z firmą z US lub Europy Zachodniej. Ratunek?

Zmiana podejścia – powinniśmy wziąć sprawy w swoje ręce – kształcić i mobilizować wszystkich kandydatów do pracy, a nie oczekiwać od rynku gotowych ekspertów. Teraz liczą się bardziej potencjał i trajektoria rozwoju niż punkty w CV. Czasami bardziej opłaca się zaprosić do współpracy kogoś, kto nie spełnia wszystkich kryteriów i nie zna np. najnowszych technologii, ale będzie w stanie nadrobić umiejętności w ciągu 3 miesięcy, niż przez kolejne 5 miesięcy szukać nowej osoby – radzi Róża Szafranek. – Musimy otworzyć się na nowe formy współpracy, pracować z nastawieniem na efekt, a nie na przepracowane godziny. Firmy z pragmatycznym podejściem już tak robią, bo rozumieją, że ludziom potrzeba elastyczności i możliwości osiągania motywujących celów,, a nie pracy od 9 i 17 i picia w niej kawy, kiedy nic się nie dzieje – dodaje.

Mocniejszy rynek pracownika

W czasie pandemii aż o 80 proc. wzrosła liczba ofert pracy dla informatyków w jednym z największych portali rekrutacyjnych – pracuj.pl. Porównanie dotyczy pierwszych kwartałów obecnego i poprzedniego roku. W serwisie praca.pl ofert zatrudnienia dla informatyków było trzy razy więcej. Zarobki w branży IT nadal kuszą – według analizy firmy rekrutacyjnej Devire – to inżynierowie danych (data engineers), zajmujący się ich przetwarzaniem i selekcją, a niekiedy i wstępną analizą, odnotowali w 2020 r. najwyższy wzrost stawek. Wynagrodzenia seniorów, czyli doświadczonych specjalistów w tej dziedzinie, którzy wykorzystują języki programowania Scala i Python, wzrosły w ciągu ostatniego roku aż o 40 proc. i dochodzą do 24 tys. zł brutto, przy zatrudnieniu na umowie o pracę.

News