close
SCRIPTOO
AppINFOR PLINSTALL

Brytyjczycy wracają do biur i całe dnie spędzają na Zoomie

Powrót do biur dla wielu pracowników był ciekawym doświadczeniem. Jednak dość szybko okazało się, że ich praca niewiele różni się od tej, wykonywanej w domu. Nadal głównym narzędziem są komunikatory i wideokonferencje. Skonfrontowani z nową rzeczywistością pracownicy nie widzą sensu w powrocie do biur i stawiający pracodawcom ultimatum: permanentne home office albo rezygnacja.

Wielka Brytania jako jeden z pierwszych europejskich krajów zaczęła łagodniej podchodzić do restrykcji pandemicznych, a miało to związek m.in. z powszechnym dostępem do szczepień. Brytyjczycy zatem dość masowo zaczęli wracać do biur. Większość firm zdecydowała się na hybrydowy model pracy, ale w niektórych z nich szefowie zalecili całkowity powrót do pracy stacjonarnej. Opinie Brytyjczyków są różne, część z nich z radością przyjęła powrót do normalności, ale niestety są też tacy, którzy zgłaszają obawy dotyczące swojego zdrowia psychicznego, ale też do warunków pracy. 

Fajnie cię znowu widzieć. Do zobaczenia na Zoomie!

W artykule "UK workers on returning to the office: ‘No point if I end up doing video calls’" opublikowanym na łamach brytyjskiego Guardiana, Alfie Packham zauważa, że głównym plusem powrotu do biur jest wyraźniejsze rozgraniczenie spraw prywatnych od służbowych. Według dziennikarki, pracownicy stacjonarni po tym jak wyłączą komputer w miejscu pracy, znacznie rzadziej sprawdzają w domu służbowe maile. Nawet podróż do pracy nie jest tak uciążliwa, bo pozwala nadrobić braki w czytelnictwie czy wysłuchać ulubionych podcastów i to w nieco mniej zatłoczonych środkach publicznej komunikacji. Brytyjczycy przyznają jednak, że z każdym dniem tłok robi się nieco większy i obawiają się tego, że część ludzi podróżuje bez maseczek. 

Największym zyskiem, jak podkreśla zdecydowana większość mieszkańców Wysp, jest możliwość spotkania się ze współpracownikami. Często po raz pierwszy w realnym życiu, bo albo sami dołączyli w czasie pandemii do nowej firmy, albo to ktoś dopiero zaczął pracować w ich przedsiębiorstwie. Do tej pory widzieli się, a często tylko słyszeli, korzystając z komunikatorów, w tym z będącymi niejako symbolem czasów pandemii – Zooma i Teamsa. Jednak z opisów przytoczonych przez brytyjskiego Guardiana możemy zaobserwować ciekawe zjawisko. Ludzie co prawda po raz pierwszy od dawna mają okazję porozmawiać w biurach ze swoimi współpracownikami, ale po chwili – już na swoim stanowisko pracy – łączą się przez komunikatory z tymi pracownikami firmy, którzy pracowali z domu lub ze swoimi klientami, którzy przyzwyczajeni do internetowych kontaktów nie mają ochoty na spotkania w siedzibie firmy.

Zdaniem Michała Marciniaka, wieloletniego organizatora eventów dla pracowników globalnych firm, a także pomysłodawcy i założyciela platformy Veventy.com, która umożliwia organizację i transmisję wydarzeń online, dając wszystkim uczestnikom możliwość interaktywnej komunikacji, podobne sytuacje możemy zaobserwować również w Polsce. – Wielu pracowników dość szybko zdaje sobie sprawę z tego, że ich powrót do biura w zasadzie nic nie zmienił w sposobie wykonywania pracy w porównaniu z miesiącami kiedy tylko i wyłącznie wykonywali obowiązki z domu. Czynnik socjalizujący, po kilku tygodniach, został zastąpiony rutyną, a bilans zysków i strat zaczyna się przechylać na rzecz pracy zdalnej i okazjonalnych wizyt w siedzibie firmy – tłumaczy Marciniak.

Pracować chcemy zdalnie. Technologia musi pomóc

Mimo zapewne wielu plusów wykonywania obowiązków w siedzibie firmy coraz więcej osób szuka jednak pracy zdalnej, ceniąc sobie przede wszystkim elastyczność tej formy zarobkowania. Według sondażu opublikowanego w amerykańskiej stacji CNBC w ciągu dwóch lat (badając od czerwca do czerwca) aż o 460% wzrosło zapotrzebowanie na pracę zdalną. Glassdoor - amerykańska firma analityczna – sprawdziła bowiem jak często wyszukiwane są oferty, w których firmy zapewniają, że będzie można pracować z domu czy też każdego innego miejsca na ziemi. Zainteresowanie tą formą zatrudnienia, w miesiącach wiosennych nieco zmalało, ale analitycy Glassdoor i tak zastanawiają się, czy pracodawcy będą w stanie dostosować się do takiego zapotrzebowania. 

Według Daniela Zhao, starszego ekonomisty w Glassdoor – cytowanego przez CNBC – pracownicy nadal będą wybierać opcję zdalną, choćby z powodu obawy o własne zdrowie. – Myślę, że pracownicy będą coraz częściej domagać się zdalnej możliwości pracy lub elastycznych form, ponieważ mają już doświadczenie i wiedzą, że mogą wydajnie pracować z domu – mówił Zhao.

Co ciekawe w czerwcu 2021 roku w USA opublikowano ponad 10 milionów ofert pracy, co jest rekordem, a ok. czterech milionów mieszkańców USA zrezygnowało z niej, zakładając, że znajdą lepsze zatrudnienie. 

Amerykańskie firmy musiały stać się też bardziej kreatywne w próbach przyciągnięcia i zatrzymania pracowników. Często oferują już nie tylko dodatkowe świadczenia emerytalne, wyższe wynagrodzenie, ale też częściej przystają na pracę zdalną lub na możliwość hybrydowego wykonywania obowiązków. Według Michała Marciniaka z Veventy, dodatkowym wyzwaniem dużych firm, jest poszukiwanie nowych cyfrowych rozwiązań, dzięki którym osoby pracujące zdalnie będą miały jeszcze silniejsze poczucie przynależności do swojej organizacji.

Oczekiwania stawiane przez pracowników sprawiają, że firmy muszą jeszcze bardziej rozwijać się technologicznie. Zarządzający firmami już dziś wiedzą bowiem, że Zoom czy Teams nie są w stanie zagwarantować wystarczających funkcjonalności, by wypełnić wszystkie potrzeby rozproszonego zespołu. Powszechnie używane oprogramowanie do wideospotkań nie pozwala na skuteczną integrację zespołu i nie sprawdza się przy wewnętrznych wydarzeniach odbywających się w formule online. Przedsiębiorstwa muszą być na bieżąco z nowymi aplikacjami, które skutecznie wspierają budowanie firmowej społeczności i trwałych więzi z pracownikami. Odpowiednia zdalna komunikacja i integracja zespołu z zdecydowanie zmniejsza rotację, zwiększa satysfakcję pracownika i sprawia, że silniej identyfikuje się z organizacją, w której pracuje – komentuje Michał Marciniak z Veventy. 


 

News