Na tropie wypalenia – jakie ślady zostawia ono w organizacji?

W ciągu sześciu lat liczba dni absencji z powodu zaburzeń psychicznych wzrosła w Polsce o niemal 70 proc. Działy HR mają narzędzia, żeby wykryć ten problem wcześniej – alarmować mogą L4, nadgodziny czy kumulowany przez pracownika urlop. 

Liczba zwolnień lekarskich wystawianych z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania rośnie w Polsce szybciej niż jakakolwiek inna kategoria absencji. Według danych ZUS, w 2025 roku lekarze wystawili z tego tytułu 1,8 mln zaświadczeń, obejmujących łącznie 34,1 mln dni nieobecności w pracy i ponad 14 proc. wszystkich dni absencji chorobowej. Dla porównania: w 2019 roku było to niecałe 20,2 mln dni. W ciągu zaledwie sześciu lat liczba utraconych dni wzrosła o niemal 70 proc. Co więcej, tylko w porównaniu do 2024 roku absencja związana konkretnie z trudnościami życiowymi, w tym wypaleniem, wzrosła o 38,8 proc. dni. Jak na dłoni widać, że mamy do czynienia z trwałym trendem.

Zwolnienia psychiatryczne to zazwyczaj znacznie dłuższa nieobecność - aż w połowie wystawionych zaświadczeń z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania absencja trwała 21 dni lub dłużej, podczas gdy w ogóle wystawionych w 2025 zaświadczeń taką długość miało jedynie 18 proc. zwolnień. Każda taka nieobecność, oprócz kosztów wynagrodzenia chorobowego, to stanowisko puste przez ponad trzy tygodnie, zespół przejmujący cudze zobowiązania, procesy, które się opóźniają, i rosnące ryzyko, że pracownik, gdy wróci i tak znów odejdzie.

Sygnały ostrzegawcze w danych HR

Wypalenie zawodowe nie pojawia się nagle. Zanim stanie się zwolnieniem lekarskim, przez tygodnie, a nierzadko miesiące, wysyła sygnały, które działy HR mogą wychwycić ze standardowych danych kadrowych.

Pierwszym i najczytelniejszym jest wzrost krótkich absencji L4. Częste, kilkudniowe zwolnienia to ostrzeżenie o spadku odporności i narastającym przeciążeniu. Drugi sygnał to rotacja w kluczowych zespołach. Jeśli z ważnego projektu nagle odchodzą doświadczeni eksperci, zwykle za nagłą falą rezygnacji stoi konkretna, możliwa do zidentyfikowania przyczyna wewnątrz organizacji. Trzecim wskaźnikiem są rekordowe nadgodziny, a wraz z nimi wzrost ryzyka kosztownych błędów i spadku produktywności. Wreszcie pracownicy, którzy nie korzystają z urlopów, bo „nie mają kiedy iść". Chomikowanie dni wolnych wygląda z zewnątrz jak lojalność wobec firmy, ale w rzeczywistości brak regeneracji to wskaźnik wyprzedzający przyszłego wypalenia i długotrwałego zwolnienia lekarskiego. 

– W analizie danych w HR kluczem nie jest wyliczanie ogólnofirmowej średniej, tylko szukanie anomalii. To one wskazują miejsca – projekty, zespoły, konkretny czas w roku – w których zaczyna się dziać coś nie tak. To tam może uwidaczniać się wypalenie pracownika, które w dalszej perspektywie będzie go kosztować zdrowie a organizację znaczne pieniądze – mówi Paulina Werczyńska, członkini zarządu LongLife. 

Świadomość problemu nadal nie jest wystarczająca. Jak wynika z raportu LongLife „Luki zdrowotne w profilaktyce polskich pracowników” 47 proc. pracowników przyznaje, że ich firma nie podejmuje żadnych działań w obszarze zdrowia psychicznego.

News